O MNIE

CHCESZ POZNAĆ MNIE LEPIEJ?

Jeśli tak, to opowiem Ci teraz moją osobistą historię


Oto cały ja, moja autentyczna historia bez ściemy i udawania

Trafiłeś na tę stronę z jakiegoś powodu. Nie znam go, ale bardzo cieszę się, że możemy się wreszcie poznać. Zależy mi, abyś zobaczył we mnie człowieka autentycznego - takiego, jak Ty. Dlatego nie mam zamiaru ukrywać, że nie zawsze w moim życiu było kolorowo. Nie jest też dużą tajemnicą, że to właśnie mój osobisty brak czasu, słabe finanse i stres stały się największą siłą, która zmobilizowała mnie do poszukiwania rozwiązań w celu odnalezienia spokoju. Dla siebie i dla swojej rodziny.

Tak się jednak stało, że rozwiązania, które wprowadziłem w życie zaczęły przynosić tak spektakularne efekty, że wzbudziły zainteresowanie moich znajomych. Szybko okazało się, że nie tylko Ja mam problem z brakiem pieniędzy lub czasu, a moje metody sprawdzają się świetnie wśród innych i są polecane dalej. To jest powód, dlaczego od ponad 5 lat uczę, jak stać się bardziej zorganizowanym i pomagam zyskać więcej wolnego czasu na to, co naprawdę ważne w życiu.

Jeśli wolność jest tym, czego szukasz, to cieszę się, że trafiłeś na moją stronę i zapraszam Cię do kontaktu, abyśmy wspólnie poukładali wszystko to, co teraz może wydawać się dla Ciebie przytłaczające.

Skontaktuj się ze mną

Moją wizją jest, by...

...do 2025 roku stworzyć organizację, która będzie pomagać tysiącom osób każdego miesiąca uwalniać się od presji i zbudować społeczność ludzi wspierających się nawzajem, którzy tak samo, jak ja - mają duże marzenia, ambitne cele i chcą od życia znacznie więcej, niż teraz.

Z tą wybraną grupą osób będę dzielił się ekstra wiedzą i technikami prostymi do wcielenia w życie, z których sam na co dzień korzystam.

Jeżeli jesteś osobą ambitną i zależy Ci na swoim rozwoju, to zapisz się teraz na moją listę mailingową, żeby mieć najszybszy dostęp do materiałów z zakresu rozwoju osobistego, finansów osobistych lub efektywnego zarządzania czasem.

Zapisz się na listę

CHCESZ ROZPOCZĄĆ ZMIANY

Ale jesteś zdemotywowany brakiem efektów?

Czasem piszą do mnie ludzie, którzy z góry zakładają, że ich sytuacja jest tak dramatyczna, że nic nie da się zrobić.

Moim zdaniem nawet jeśli jest ciężko, to po co sabotować swoje działania? Bądź na tak. Henry Ford powiedział: "Jeżeli sądzisz, że coś potrafisz, to masz rację. Jeśli sądzisz, że nie potrafisz - również masz rację".

Spójrz teraz na swoje życie. Być może nie masz masy pieniędzy lub nie masz kiedy zająć się swoim hobby i jesteś ciągle zmęczony. Może nie wystarcza Ci pieniędzy lub czasu. Albo po prostu chcesz mieć więcej i jednego i drugiego. Na wakacje jedziesz z duszą na ramieniu, bo nadszarpują Twój budżet i myślisz, że wreszcie odpoczniesz i nabierzesz energii i po urlopie wszystko będzie szło jak z płatka. Ale po urlopie nic nie idzie. W Twoim życiu pojawia się frustracja. Czy musi tak być? Oczywiście, że nie.

Wyobraź sobie teraz, że możesz jechać na wakacje kiedy tylko chcesz. Bo masz na to fundusze i czas. Będziesz po prostu szczęśliwy i będziesz wypoczywać. Jak? Bardzo prosto, wystarczy że skorzystasz z narzędzi, których uczę. Zajrzyj na mojego bloga, przeczytaj artykuły, które dla Ciebie napisałem.

Blog to dobry start!

Metody, których tutaj uczę są receptą na Twoje problemy

10 czerwca 2018

Dlaczego ważniejsze jest oszczędzanie 20 000 od 20 zł?

Trochę przewrotny tytuł, nawet jak na mnie. Bo co to znaczy, że coś jest ważniejsze? Lepsze, czy może gorsze? I czy naprawdę lepiej oszczędzać więcej – […]
31 maja 2018

Jak pojechać na świetne wakacje i nie zrujnować sobie budżetu. 6 zasad, które Ci to umożliwią

Chyba każdy kocha wakacje. Palmy, biały piasek i morze lub ocean w temperaturze ciepłej zupy. Albo góry, śnieg i minus dwadzieścia. Kto co lubi. Pytanie czy […]
25 maja 2018

Oszczędzać czy zarabiać więcej? Która droga jest lepsza?

Większość ludzi chce mieć więcej pieniędzy. Są dwie opcje by to osiągnąć. Zarabiać więcej lub więcej oszczędzać. Która z opcji jest częściej wybierana, która lepsza i […]
29 stycznia 2018

Praca w zespole szwankuje? Oto 7 sposobów, by była lepsza

Wchodzisz do pracy. Zajmujesz miejsce przy swoim komputerze i patrzysz na swój zespół. I nie ważne czy jesteś jego managerem czy członkiem. Wiesz, że dzień będzie […]
31 grudnia 2017

Chcesz dobrze zrobić trening, ale wychodzi jak zawsze i marnujesz czas na siłowni? 7 punktów, które Cię przed tym uchronią

Wyjście na siłownię to nie spacer po udeptanej ścieżce w parku w centrum miasta. To wojna. To walka. To ciągły konflikt odnośnie tego co chcesz zrobić […]
27 grudnia 2017

Przełożony działa w trybie pożaru i wszystko musi być na wczoraj albo przedwczoraj? 6 sposobów jak z tym walczyć

Siedzisz sobie spokojnie w pracy i robisz swoje. Wpada przełożony z tą dobrze znaną Ci miną. Już wiesz, że chce Ci wcisnąć jakiś pożar do ugaszenia. […]

Możesz stworzyć piękne i poukładane życie, nawet jeśli teraz takie nie jest

Poznaj moją historię i przekonaj się, że to prawda


Czytasz te słowa, bo masz ważny powód. Niezależnie od tego, jaki on jest pewnie chcesz poznać mnie lepiej, by upewnić się, że jestem osobą, którą chcesz śledzić, a być może - zgłosić się po wsparcie. Jeśli tak, to koniecznie przeczytaj moją historię.

Oto, czego do tej pory dokonałem:

OD CZEGO SIĘ ZACZĘŁO

CZYLI HISTORIA...

RAFAŁA KOZŁOWSKIEGO

Studia i brak obowiązków

Przenieśmy się kilka lat wstecz. Studia. Pobudka rano, śniadanie, biorę plecak i wychodzę z domu. Następnie zajęcia na uczelni. Pół dnia wollnego. Wieczorem wyjście ze znajomymi do baru. Dwa razy w roku "obowiązki" w postaci sesji na uczelni. To były błogie czasy, kiedy więcej się mówiło obowiązkach, niż ich faktycznie miało. Było mnóstwo czasu na siebie, znajomych i rozwijanie swojego hobby. Pamiętaj to jak dziś.

Niestety te czasy odeszły. Zarówno szkołę, jak i studia skończyłem i trzeba było wejść w dorosłe życie. Ludzie mówili: "Zaczęło się...". Trzeba było sobie ustalić priorytety i się ich trzymać... i tak zaczęło się dorosłe życie. Praca, dom, coraz mniej czasu na zabawy. Coraz więcej wydatków oraz coraz mniej czasu na spotkania. W końcu - coś trzeba osiągnąć w życiu. Ludzie wokół mnie powtarzali: "Pracuj ciężko i za jakiś czas zobaczysz efekty". Co zrobiłem?

Ciężka praca i zmęczenie

Pracowałem ciężko, tak jak mówili. Coraz ciężkiej. I jeszcze ciężej, i jeszcze ciężej. I wydawałem więcej pieniędzy. Bo przecież po to zarabiam. Czasem byłem tak zmęczony pracą i miałem tak mało czasu, że wydawałem więcej pieniędzy niż mogłem...

Taka pogoń i niedoświadczenia sprawiała, że miałem coraz mniej czasu na wszystko. Że o finansach nie wspomnę. Karta kredytowa zawalona do spodu, na koncie niemal zawsze zero... Przez to nie wychodziłem nigdzie ze znajomymi, pracowałem jeszcze dłużej i ciężej. I nie miałem przez to czasu na siebie, na rodzinę i na przyjaciół. Powód prosty - ciągle "musiałem" pracować. Ciągle musiałem coś gonić. I było tak w każdej kolejnej pracy, którą zmieniałem. A zmieniałem średnio co 3 i pół roku, bo byłem wypalony. Błędne koło. Jeśli Ty też teraz czujesz zniechęcenie, to możesz mieć tak samo. Uważaj, bo to prędzej, czy później odbije się na Twoim zdrowiu.

Przeszedłem przez firmy małe (do 10 osób), średnie (do 50 osób), duże (1000 osób) i korporacje (więcej niż 30 000 pracowników na całym świecie). I co?

Zawsze było tak samo

Nieważne, w jakiej firmie pracowałem, zawsze miałem ZA dużo rzeczy do zrobienia i ZA mało pieniędzy na koncie.

Zadania po pracy były odkładane bo nie miałem na nic czasu. Wyjścia ze znajomymi odkładane bo brak pieniędzy. Straciłem motywację. Razem z kolegami myśleliśmy: "Ta zła firma spija całą naszą energię i nie mamy już jej dla siebie. Nie mówiąc o tym, że cały dostępny czas w ciągu dnia nam marnuje! I w dodatku płaci tak mało". Miałem tak w każdej z firm przez którą przeszedłem.

Wtedy nie wiedziałem jeszcze, że to nie praca jest największym problemem. Co było? O tym zaraz. Wtedy byłem ciągle zmęczony i sfrustrowany. I biedny. Znajomi przestali się do mnie odzywać, bo przecież już się z nimi nie spotykałem. Albo nie miałem pieniędzy, albo musiałem coś dokończyć. Rodzina też była zła, ale chociaż na tyle wyrozumiała, że nie odwracała się ode mnie. Bo w końcu "pracuję na swoją przyszłość i próbuję przezwyciężyć przeciwności".

W pewnym momencie dotarłem do przysłowiowej ściany. Snu nie udało się bardziej ograniczyć. Z konta nie dało się więcej wycisnąć. Żeby się z tego wykaraskać próbowałem robić więcej, żeby odbić straty finansowe oraz żeby wydobyć się spod nawału zadań. Mimo to, nie wychodziło. Z żoną widywałem się tylko wieczorami, z rodziną raz na kilka tygodni. O znajomych już nie wspomnę...

Przełom i chęć zmian

Któregoś dnia pomyślałem sobie - że przecież Ci, którzy zarabiają 50 razy więcej ode mnie, albo Ci, którzy zarabiają 1000 razy więcej ode mnie, też mają tylko 24 godziny. Więc jak oni to robią, że mają takie życie jakie większość ludzi chce i jeszcze zarabiają tyle w godzinę ile wiele osób w cały miesiąc albo i rok?

Ponieważ oni istnieją, wiedziałem że się da. Nie wiedziałem jeszcze tylko – jak. Zacząłem szukać informacji o tym, jak więcej zarabiać oraz jak być bardziej produktywnym. O tym jak zrobić więcej w tym samym czasie. A tym samym – zarobić więcej pieniędzy, które można przeznaczyć na cokolwiek. I żeby wreszcie mieć w ciągu dnia chociaż jedną godzinę luzu, którą można poświęcić na siebie, bliskich lub jakieś hobby. I pojechać na wakacje, gdzie wydatkami się nie będę zbytnio przejmował, bo konto jest pełne.

Szukajcie a znajdziecie” mówi stare przysłowie. I znajdowałem pomoc. Szkoda tylko, że nieskuteczną. Kupowałem szkolenia i książki, które miały mi pomóc. Ale cieszyłem się jak małe dziecko, kiedy ze szkolenia dwudniowego byłem w stanie użyć jednej rzeczy i ona działała. I tylko ona działała.

Porażka za porażką

Ponosiłem porażkę za porażką w moim odczuciu w tamtym czasie. Bo poświęcam czas (którego nie mam) na coś co miało pomóc (kosztowało pieniądze, których nie mam), ale pomóc nie chce. Bo nie może albo jest to złe albo po prostu – nie działa.

Pomimo tego – nie zrażałem się. Bo wiedziałem, że mi się uda. Nie wiedziałem tylko kiedy. Zwątpienie przychodziło coraz częściej i było coraz silniejsze. Ale mimo tego – nie poddawałem się. I było coraz lepiej. Pojedyncze umiejętności, które pieczołowicie zbierałem, pokazywały że można mieć jakieś pozytywne efekty. I kilka osób, które dzięki szkoleniom poznałem też miały takie odczucia. Czyli byliśmy blisko. Byłem blisko rozwiązania swojego problemu. Z frustracją i poczuciem bezsilności. 

Wybrałem umiejętności i techniki, które będą najbardziej przydatne i najefektywniejsze. Skonsultowałem je z innymi uczestnikami szkoleń – i byliśmy pewni że to jest właśnie to, co jest złotym środkiem. Tym, co sprawi, że nasze problemy odejdą w zapomnienie.

Przyszedł czas na zmiany w życiu

Zaczęło się wdrażanie wszystkiego razem w życie…

Pełen werwy robiłem to, co trzeba. Trzymałem się zasad tak dalece jak to było możliwe, żeby tylko się udało. I fakt – efekty były. Udawało się zrobić więcej w krótszym czasie. Zacząłem zarabiać więcej pieniędzy. Tylko…

Czasu jak nie było, tak nie było. I pieniądze na koncie też nie były w stanie się dłużej utrzymać. Frustracja tak jak powoli odchodziła, tak zaczęła wracać ze zdwojoną siłą. Żona była niemiłosiernie wkurzona. Znajomi? Hobby? Zapomnij, musiałem przecież się wykaraskać z problemów, które już miałem mieć rozwiązane, a tylko się pogłębiły.

Ten czas trwał jakieś 6 miesięcy. Po nim, bardziej zmęczony i zniesmaczon niż wcześniej rzuciłem to wszystko w kąt. Bo ileż można być niewolnikiem systemu? Uznałem, że muszę na chwilę się wyciszyć i już. 

Sparzyłem się. Nie chciałem słyszeć o tym, że może być lepiej. Zacząłem uważać, że po prostu tak musi być i już. Odstawiłem temat na jakiś miesiąc. Po tym okresie stwierdziłem, że podejmę ostatnią próbę zastosowania wiedzy i umiejętności, którą posiadłem. Z jednym „ale” – żeby nie być takim zasadniczym.

Brakujący element

Kawałek po kawałku zacząłem wracać do używania moich technik i umiejętności. Z jedną małą zmianą – nie byłem tak zasadniczy. Jak coś się nie udało – to trudno, takie jest życie. Nie udało się osiągnąć założonego stanu konta, ale było blisko - fajnie, udało się więcej niż wcześniej. Nie udało się skończyć jakiegoś zadania założonego dnia? Trudno, przechodziło na kolejny dzień albo całkowicie je anulowałem. Wyluzowałem. I to był ten brakujący element! To, co spaja wszystko razem.

Nagle zacząłem mieć fascynujące efekty. Ilość zadań jakie w ciągu dnia udawało mi się zakończyć wzrosła o 70, 80 procent. Ilość wydawanych bezsensownie pieniędzy zmalały a zarobki - wzrosły. Stan konta po miesiącu wzrósł (po raz pierwszy od dawna), podobnie jak i ilość wolnego czasu. Wszystko na plusie! Wtedy zrozumiałem, że czasem brakuje jednego elementu, żeby wszystko zaczęło chodzić, jak w zegarku szwajcarskim.

Po jakimś czasie, ponieważ moje metody działały dobrze, znajomi zaczęli się do mnie zwracać z pytaniem jak to zrobiłem. Wtedy pomagałem im używając tych samych metod, które wypracowałem długo i ciężko. U jednych działały lepiej, u innych gorzej.

Dzięki nim udało się dostosować moje metody, tak, żeby działały dla wszystkich. I dziś mam gotowe rozwiązania, które działają zawsze, wszędzie i dla każdego! Ja natomiast mam teraz czas dla siebie o frustracji i zmęczeniu zapomniałem i rodzina i znajomi znów są blisko mnie. Nie wspominając o pieniądzach, które nie są już dla mnie problemem. Same plusy!